|
na wieki wolny
nawiekiwolny.blog.interia.pl
|
Księga gości |
Witam Cię czytelniku tej strony! Chcę podzielić się z Tobą historią mojego życia. Urodziłem się w typowej polskiej rodzinie. Mój tata jest człowiekiem wykształconym jako prawnik, oczytanym i nieco niekonwencjonalnym, natomiast mama skończyła technikum odzieżowe, co nieraz było źródłem przykrości ze strony taty, bądź jego rodziny. Gdy miałem 3 lata, mama postanowiła wstąpić na Drogę Neokatechumenalną (wspólnota katolicka), gdzie znalazła wytłumaczenie swoich problemów w Biblii bądź w nauczaniu Kościoła Katolickiego (,,Katolickiego” piszę z dużej litery celowo, gdyż uważam to słowo za nazwę własną, a nie faktyczny przymiotnik). Tata nigdy nie wychodził poza ramy ,,normalnego" katolicyzmu, uczęszczając jedynie w obowiązkowych obrzędach i spełniając wymagane minimum kościelne. Już jako małe dziecko dostrzegałem różnice, jakie dzieliły moich rodziców w podejściu do Boga, do mnie, do swoich obowiązków i do wszystkiego co nas otacza. Jako że tata nie wykazywał szczególnego zainteresowania wychowywaniem mnie, bezwarunkowo utożsamiałem się z wartościami mamy. Chodziłem z nią do wspólnoty na Eucharystie, w niedzielne poranki odprawialiśmy nieszpory i rozważaliśmy biblijne historie. Brak zainteresowania ze strony ojca zaspakajałem kościołem, jednocześnie szukając wypełnienia deficytu miłości na własna rękę. We wczesnym okresie nastoletnim wstąpiłem do własnej wspólnoty Neokatechumenalnej, gdzie znalazłem grono znajomych, a członkostwo w tym ruchu katolickim, dawało mi poczucie pewnej ekskluzywności. W tym też okresie zdałem sobie sprawę ze swoich skłonności homoseksualnych, które z własnej, nieprzymuszonej woli ,,dokarmiałem" uznając, że będzie to pewnego rodzaju substytutem miłości ojcowskiej. Pewnego dnia w mojej szkole na lekcję, w zastępstwo za innego nauczyciela, przyszedł katecheta. To, co zaczął mówić było dla mnie pewną nowością. Z jednej strony były to dla mnie znane treści, jednak co jakiś czas pojawiały się zdania dla mnie rewolucyjne. Po raz pierwszy usłyszałem o konieczności nowonarodzenia, pokuty i oddania życia Jezusowi jako swojemu osobistemu Panu i Zbawcy. Człowiek ten prowadził przy mojej szkole grupę młodzieżową, która spotykała się, by czytać Biblię i uwielbiać Boga. Postanowiłem wybrać się na takie spotkanie i tak zaczął się nowy etap w moim życiu. Jednocześnie chodziłem do obydwu wspólnot – neokatechumenatu i przyszkolnej grupki charyzmatycznej, co zmuszało mnie to bardziej krytycznego i bezkompromisowego patrzenia na Biblię. Zaczęły mnie coraz bardziej nurtować pewne fragmenty Bożego Słowa, np.: 1Tym 2:5 bt (5) Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus. Dz 4:12 bt (12) I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni». J 6:37; 6:67-69 bt (37) Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, (67) Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» (68) Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. (69) A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga». J 14:6 bt (6) Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. J 16:23-24 bt (23) W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. (24) Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna. Heb 7:25 bt (25) Przeto i zbawiać na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi. Flp 2:9-11 bt (9) Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, (10) aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. (11) I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca. Mat 11:28-30 bt (28) Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. (29) Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. (30) Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie». 1Jan 2:1-2 bt (1) Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet kto zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. (2) On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata. Te wszystkie fragmenty pokazywały mi, że tylko Jezus jest pośrednikiem i tylko On ma moc odpuszczenia grzechów. Nie mogłem się pogodzić z tym, co widziałem w swoim kościele, z kultem świętych i Marii, relikwiami, uszną spowiedzią, obrazami i rzeźbami, sanktuariami. To wszystko zupełnie nie pasowało do tego, co czytałem w Bożym Słowie. Jako że miałem około 16 lat, wydawało mi się nie możliwe, by w tak młodym wieku podjąć decyzję o wyjściu z kościoła w którym byłem, dlatego też za wszelką cenę chciałem udowodnić sobie, że wątpliwe praktyki kościelne maja jakiekolwiek uzasadnienie w Biblii. Na jakiś czas uspokoiłem swoje sumienie, jednak w wieku 17 lat zostałem zmuszony do wyznania przed całą wspólnotą i katechistami Drogi Neokatechumenalnej, co jest moim ,,krzyżem”. Moja homoseksualność wywołała pewną sensację i informacje na mój temat zaczęły wyciekać poza wspólnotę. Skutecznie mnie to zraziło do kościoła w ogóle i postanowiłem wziąć swoje życie we własne ręce, co skończyło się bardzo hulaszczymi i niemoralnymi doświadczeniami. Pewnej letniej nocy z soboty na niedzielę, nie mogłem zasnąć myśląc o tym do jakiego stanu doprowadziłem swoje życie. Po przepłakanych kilku godzinach podjąłem decyzję, że gdy tylko nastanie poranek, udam się do miejsca gdzie modlą się chrześcijanie. Była niedziela, więc wybór był spory, jednak wiedziałem, że na pewno nie chcę iść na mszę, tylko do miejsca gdzie w prostocie i miłości zgromadzają się wierzący, by oddać Bogu chwałę. Wiedziałem o 2 takich miejscach w mojej okolicy i zaraz przed rozpoczęciem nabożeństwa znalazłem się w jednym z nich. Tam na nowo powierzyłem się Bogu przepraszając go za swoje grzechy i po dzień dzisiejszy jestem członkiem społeczności ewangelicznie wierzących chrześcijan. Mam szczerą nadzieję, że moja historia pomoże Ci odnaleźć Boga i jego dzieci tam gdzie jesteś. Nie czekaj, nie bój się. Dziś jestem wolny, szczęśliwy, chce założyć rodzinę i służyć Bogu po wszystkie dni. Ty także masz szansę na bycie wolnym człowiekiem, który doświadczył mocy Ducha świętego i Bożego Słowa. J 4:23-24 bt (23) Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. (24) Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». |
||||||||||||
|
|
||||||||||||